Siedział na kanapie w salonie, przyglądając się
gwiazdom migającym za szklanymi drzwiami na taras. Błyszczące punkciki migały,
jakby puszczając oczka i wywołując uśmiech na ustach bruneta. Myślał sobie
wtedy, że jej oczy błyszczą bardziej. Blask tych oczu był o wiele piękniejszy.
Prychnął pod nosem i sięgnął po paczkę
papierosów, leżącą na stoliku kawowym.